Uwaga! Jesteś / byłeś MVP?

Chciałbyś dodać lub zmienić
dane na swój temat? Użyj
formularza kontaktowego

Grzegorz Tworek

Grzegorz
Tworek

Po kilkunastu latach pracy jako konsultant, obecnie jest menedżerem w dziale IT dużej polskiej firmy. W efekcie, "twarda" informatyka jest trochę bardziej pasją i zabawą niż pracą. Wystarcza to jednak, żeby nie zabrakło chęci opowiadania o IT każdemu, kto tylko zechce posłuchać.

Nominacje

2007-07 - ? (Cloud and Datacenter Management)

Linki

blog: Polski TechNet Blog


1. Od kiedy interesujesz się technologią Microsoft i co Cię do niej przekonało?

Hm... interesuję się od DOSa 3.30 a przekonałem się parę lat później, po przeczytaniu polskiej książki „MS-DOS dla dociekliwych”. Wtedy dopiero zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi.

2. Jak zostałeś MVP?

Zacząłem pracować w firmie ISCG. Kiedyś bardzo mocno angażowałem się w społecznościach (niektórzy pamiętają może portal nt.faq.net.pl i lata dziewięćdziesiąte), ale wtedy nie było jeszcze w Polsce programu MVP. Później, z różnych dziwnych powodów, na parę lat dałem się przekonać, że społeczności to nic pozytywnego. W ISCG dowiedziałem się, że to jednak dobrze, że mi się cały czas chce i to chyba wystarczyło. Artykuły, konferencje, seminaria, grupy offline i różne podobne aktywności. Niemal w każdym tygodniu robiłem i robię coś dla społeczności i kilka osób, od których tytuł MVP zależy, zauważyło to i chciało docenić.

3. Czym zajmuje się MVP w Polsce?

Pracuje 24h na dobę jak wszyscy inni. Tyle, że poza tym, znajduje czas na robienie tego co lubi i co zazwyczaj specjalnie się od pracy nie różni.

4. Co sądzisz o programie MVP w Polsce?

Ma sens, bo w jakimś stopniu promuje ludzi, którym się chce więcej dawać niż brać. Program mógłby bardziej wyraźnie takich ludzi pokazywać, ale może niedługo tak będzie, bo chyba wszystko idzie w dobrą stronę.

5. Jak zachęciłbyś innych do tego, aby starać się o MVP?

Trudno „starać się o MVP”. Takie działanie łatwo może zostać odebrane jako nieszczere i nie uzyskamy założonego efektu. Natomiast na wiele sposobów można zachęcić do aktywnej pomocy innym pasjonatom IT. Satysfakcja jest ogromna, człowiek się sporo uczy, a przy okazji – a nuż dostanie za to MVP...?

6. Jakich technologii używasz w pracy?

Praktycznie wyłącznie technologii Microsoft. I raczej najnowszych. Taka praca, tacy szefowie, tacy klienci...

7. Którą technologię uważasz za technologię przyszłości i jak widzisz kierunek rozwoju technologii?

Chyba wielu poważniejszych ode mnie specjalistów połamało sobie na takich wróżbach zęby i sprawiło, że przez kilkanaście lat cytuje się ich wypowiedzi w zestawieniach z serii „jak bardzo źle można przewidzieć rozwój IT”. Wydaje mi się, że w najbliższych latach czeka nas gwałtowny rozwój wszystkiego tego, co wrzuca się do wspólnego worka „wirtualizacja”. Nie dlatego, że nagle pojawiły się jakieś drastycznie nowe możliwości, tylko dlatego, że poważnie potraktowana technologia doczekała się ostatnio bardzo szybkiego rozwoju środowisk do zarządzania. W efekcie będzie postrzegana jako realne źródło oszczędności a nie jako zabawka dla administratorów.

8. Czy wyobrażasz sobie życie bez komputera?

Wyobrażam sobie, ale w obecnych czasach byłoby to sztuką dla sztuki bez praktycznego uzasadnienia. Tak samo jak życie bez samochodów czy życie bez telefonów komórkowych. Można. Tylko czemu mamy sobie utrudniać życie, jeżeli łatwo można je uprościć?

9. Co robisz w wolnym czasie?

Wolny czas to ten, kiedy nic nie robię? Jeżeli tak, to dość trudno odpowiedzieć na takie pytanie. Jeżeli to popołudnia, wieczory i weekendy – robię to samo co w dzień, tylko nikt mi za to nie płaci. Jeżeli to czas bez komputera – w wolnym czasie jadę gdzieś się powłóczyć po mniej lub bardziej obcych kawałkach świata.

10. Jaką masz ulubioną książkę?

Nie mam jednej ulubionej. Mam ulubionych autorów, mam ulubione serie. Czytam dość dużo (zazwyczaj ponad 1000 stron tygodniowo i wcale nie o komputerach) a praktycznie każdą książkę po przeczytaniu najchętniej oddałbym komuś, kto ma na nią miejsce na półkach.

11. Jakie masz hobby?

Hobby to informatyka. Nie wiem czy mógłby istnieć MVP, którego to nie pociąga. Przecież to właśnie za to dostaje się ten tytuł. Za radość i pasję połączone z chęcią dzielenia się z innymi.

Jakiś czas temu dostałem z Microsoft mail, że jest im bardzo miło i że zostałem MVP. To chyba ważny moment w historii każdego, kto angażuje się w jakiś sposób w naszym (całkiem tak naprawdę niewielkim) światku IT.

Dlaczego Microsoft przysłał mi tą wiadomość? Dlaczego otrzymałem ten tytuł...? Tak naprawdę, to tego nie wie nikt spoza Microsoft. Ani w moim przypadku ani w żadnym innym. Trochę to tak jak z Nagrodą Nobla. Są co trzy miesiące dywagacje kto tym razem, pojawia się oficjalny komunikat i wyróżnieni się cieszą. Nie ma żadnego egzaminu, nie staje się przed komisją, nie wysyła się wniosku, nikt nie mówi ile osób zostanie wyróżnione i za co.

Wiadomo za to bardzo dokładnie, co zwiększa szansę na nominację: praca dla innych pasjonatów IT. Przy czym nikt tej pracy ściśle nie definiuje. Może to być założenie interesującego forum a może pisanie na nim. Może występowanie na konferencjach, może pisanie blogów, może jeszcze coś innego. Chodzi o to, żeby dzielić się swoją wiedzą (która wcale nie musi być bardzo duża!) z tymi, którzy mogą jej potrzebować. Czasem spotyka się strony internetowe, na których widać, że autor ma coś ciekawego do powiedzenia i robi to. Czasem o bezpieczeństwie, czasem o Excelu a czasem o SQL Server. Autor takiej strony, najprawdopodobniej był, jest albo będzie MVP.

MVP znaczy Most Valuable Professional. Czyli najbardziej wartościowy. Przy czym to nie znaczy wcale, że najlepszy technicznie, tylko taki, który nie zachowuje wiedzy dla siebie, ale dzieli się nią. Z niezrozumiałym dla wielu ludzi (w tym często własnej rodziny) nakładem sił i środków. Jeżeli chodzi o poziom techniczny, to nie ma tu żadnego szczególnego wymagania. Można przecież pomagać innym tak w temacie C# jak i w temacie Xboxa czy obsługi Outlooka. Ilość powodów, dla których można zostać MVP jest ogromna. Są za to dwie rzeczy, które na pewno wykluczają otrzymanie tego tytułu: praca w Microsoft i dzielenie się wiedzą dla pieniędzy. Pracownik Microsoftu nigdy MVP nie zostanie. Choć przypadków odwrotnych jest naprawdę niemało, to w chwili zatrudnienia w Microsoft tytuł zostaje odebrany. Jeżeli chodzi o zarabianiu na dzieleniu się wiedzą, to sprawa jest odrobinę bardziej delikatna. Są tacy, którzy na swojej stronie umieszczą parę reklam a są tacy, u których od razu widać, że cała ich działalność nastawiona jest na zysk. Microsoft umie to rozpoznać i tytuły MVP przyznaje raczej tym niekomercyjnym.

Przyjmijmy, że wiadomo mniej więcej, co należy robić, żeby tytuł otrzymać. Dostajemy go i co dalej? Jak zwykle są jasne i ciemne strony. Prościej zacząć od tych złych. Otóż MVP ma jeden obowiązek: trzymać w tajemnicy poufne informacje otrzymane od Microsoft. I tylko tyle. Może uzyskawszy tytuł robić dalej to samo, może zacząć sprzedawać swoją pomoc komercyjnie a może w ogóle przestawić się na hodowlę królików czy ruszyć na motocyklu dookoła świata. Musi tylko pamiętać, że po roku ktoś sprawdzi jego aktywność i tytuł może nie zostać przyznany ponownie. Bo nominację MVP dostaje się na rok.

A pozytywne strony? Są oficjalne i nieoficjalne. Oficjalne to:

  • List polecający (takie ładne pismo z Microsoftu, z którym można śmiało pójść po podwyżkę).
  • Miły upominek. Czasem cyfrowa ramka na zdjęcia, czasem słuchawki bezprzewodowe. Co rok coś innego.
  • Dostęp do wiedzy. O tym szerzej za chwilę.
  • Fundusze na zakupy w sklepie online. Duuużo rzeczy z logo Microsoft. Z jednej strony to super tanie oprogramowanie (Windows Vista za 5$ nie brzmi źle), z drugiej książki, z trzeciej sprzęt a z czwartej – gadżety. Te ostatnie lubię najbardziej, bo mam potem co rozdawać na konferencjach czy innych spotkaniach społeczności.
  • Uczestnictwo w corocznym spotkaniu MVP w Redmond
  • Subskrypcja TechNet/MSDN czyli całe oprogramowanie Microsoftu za darmo.

Nieoficjalne korzyści wynikają z tego, że się ma dostęp do wiedzy i z faktu, że marka MVP jest dość dobrze postrzegana tak w firmie Microsoft jak i poza nią. Łatwiej jest uzyskać pomoc, łatwiej coś ciekawego zorganizować, łatwiej zostać prelegentem czy ekspertem na konferencji, łatwiej dotrzeć do potrzebnej osoby... Efekt jest ciekawy: zamiast spędzać 10 godzin na dobę służąc innym pomocą, zaczyna się robić to samo dużo efektywniej. Dla mnie osobiście nie ma lepszej motywacji i z 10 godzin szybko robi się 20. Microsoft daje wszystko to, co jest potrzebne, żeby innym pomagać na naprawdę najwyższym poziomie i jako, że chyba wszyscy MVP są lekko dziwni (w specyficzny geekowy sposób), po nominacji stają się jeszcze dziwniejsi. Ale dla mnie osobiście jest to niewyczerpanym źródłem satysfakcji.

Jak zmienia się świat po nominacji na MVP? Dla każdego inaczej. To bardzo indywidualna sprawa. Wielu nie robi to różnicy, poza tym że hasło MVP może otworzyć wiele drzwi. Dla mnie osobiście jest powodem zwiększenia odpowiedzialności za własne słowa i czyny w IT. Microsoft nie mówi nikomu „jesteś MVP, to teraz mów o nas tylko dobrze”. Sam tego tak nie odbieram. Za to z całą pewnością dla mnie znaczy to „mów odpowiedzialnie”. Nadal piszę na blogach i forach, komentuję to i owo, występuję w różnych miejscach. Nie obawiam się starcia z kimś czy kontrowersyjnych poglądów. I mimo, ze nie dodaję wszędzie trzech magicznych literek MVP, wiem że w jakiś (zupełnie zresztą niesłuszny) sposób i tak zostanę z Microsoft powiązany. Jakoś muszę z tym żyć, choć wszędzie gdzie się da wyraźnie piszę i mówię, że choć lubię tą firmę i jej produkty – pracownikiem ani trochę nie jestem.

Na koniec jeszcze jeden fakt, mogący w jakiś sposób przybliżyć charakter mojego osobistego zboczenia w kierunku pomocy innym. Trwa właśnie konferencja TechEd. Tak jak w zeszłym roku, tak i tym razem mógłbym mieć darmową wejściówkę i w spokoju posłuchać ciekawych sesji, pozbierać gadżety, objeść się, wziąć udział w losowaniu notebooków, Xboxów, kamer i innych dóbr. Tyle, że mnie to nie bawi tak bardzo jak udział w tej samej konferencji w roli eksperta. Co oznacza w praktyce, że stoję ponad 20 godzin w budce z napisem „Windows Client Security” i odpowiadam na pytania innych uczestników, którzy mają nieraz całkiem ciekawe problemy i wątpliwości. Po prostu bardziej lubię dawać niż brać.

I o to właśnie chodzi z tym MVP.

1. Opowiedz nam kilka słów o sobie - gdzie pracujesz, czym się zajmujesz?

Nazywam się Grzegorz Tworek i odpowiadam za usługi związane z bezpieczeństwem w firmie CQURE. Oznacza to w praktyce pracę na pięciu kontynentach, ale daje mi to tak dużo frajdy, że czasem aż żal, że świat jest taki mały.

2. Opowiedz nam o swojej historii MVP, kiedy po raz pierwszy przyznano Ci nagrodę?

MVP jestem od 2007 roku i praktycznie przez cały czas moją specjalizacją są tematy zbliżone do bezpieczeństwa. Ale skoro bezpieczeństwo IT jest tym, co robię zawodowo i równocześnie hobby, pasją, rozrywką i odpoczynkiem, to chyba nie mogło być inaczej. W tym czasie program oczywiście mocno ewoluował, ale najważniejsza jego część, czyli ludzie pozostają tak samo fantastyczni - zarówno po stronie nominowanych współ-MVP jak i opiekujących się nami pracowników Microsoft.

3. Co inspiruje Ciebie do aktywności w społeczności technologicznej?

Istnieją na świecie ludzie, którzy po prostu uwielbiają być najmądrzejsi. Jakkolwiek złośliwie to brzmi, to znam siebie na tyle, żeby zauważać u siebie samego taką cechę. A skoro już się jest najmądrzejszym, to jaki jest sens trzymać wiedzę dla siebie? Trzeba się z tą wiedzą pokazywać, uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać, czasem posprzeczać. Ktoś z boku powie potem o tym, co robię, że to aktywność w społeczności.

4. Co znaczy dla Ciebie bycie Microsoft MVP?

To jest bardzo złośliwe wyróżnienie. Dostaje się je za aktywności w społecznościach a najważniejszą korzyścią jest wyposażenie w wiedzę i narzędzia pozwalające być jeszcze bardziej aktywnym w społecznościach. A tak poważniej - to wyróżnienie w pewien sposób wymusza większą odpowiedzialność za to, co się mówi i pisze. To prawdopodobnie najważniejsza różnica.

5. Opowiedz nam o czymś wielkim nad czym pracowałeś przez ostatni rok? (związane ze społecznością jako ekspert techniczny)

To trudne pytanie, ale chyba największym projektem jest uruchomienie CQURE Online, którego premierę planujemy na jesień tego roku. To wszystko, co do tej pory w grupie siedmiu MVP w CQURE opowiadamy, opisujemy czy pokazujemy, od jesieni zacznie być dostępne online.

6. Czy miałeś szansę uczestniczyć w "MVP Global Summit"? Jeżeli tak, to kiedy i jakie jest Twoje doświadczenie?

Praktycznie co roku staram się w MVP Global Summit uczestniczyć i najczęściej się udaje. To niepowtarzalna okazja przede wszystkim do spotkań z ludźmi, zarówno pracownikami Microsoft jak i innymi MVP z całego świata. W tym roku też się wybieram, choć jak zawsze ostateczna decyzja zależy od miliona detali.

7. Co sądzisz o roli MVP w promowaniu technologii w naszym regionie?

MVP promują technologią każdego dnia. Swoją pasją, swoją wiedzą czy swoim zapałem do pomagania innym. Czasem jest to zauważane przez Microsoft, a czasem nie. Ale to tak naprawdę zupełnie nie ma znaczenia dla samych MVP. My to robimy, bo lubimy i podobno to widać.

8. Jaka jest najlepsza rzecz jaka Ci się przytrafiła od momentu kiedy jesteś MVP po za momentem nominacji?

Przez ostatnie 9 lat? Dużo dobrych rzeczy było, każdy rok jest lepszy od poprzedniego a jeżeli skupimy się wyłącznie na zawodowych kwestiach, to powiem chyba, że najlepszą rzeczą było przejście do CQURE. Każda moja praca full-time (a od 1997 roku, było ich przed CQURE tylko 4) coś mi wartościowego dawała, w jakiś sposób rozwijała. Z CQURE związany jestem od dziewięciu lat, ale mniej więcej od roku nie próbuję sobie tłumaczyć, że taką pracę można połączyć z czymkolwiek innym. W efekcie, firma eksploatuje mnie 24h/dobę i to jest właśnie ta najlepsza rzecz, która mi się przez ostatnie lata przytrafiła.

9. Co robisz, aby nadążać za najnowszymi technologiami?

New-VM

10. Co możesz polecić osobom, które pragną zostać Microsoft MVP?

A co można polecić pisarzom, którzy chcą dostać Nagrodę Nobla? Niech robią swoje najlepiej jak potrafią a prawdopodobnie ktoś ich zauważy i nagrodzi. Nawet, jeżeli na MVP poczekają parę lat (dla mnie to było dobre 10 lat aktywności polegającej na intensywnym publicznym dzieleniu się wiedzą), to do tego czasu zauważą na pewno wiele innych korzyści. Róbcie swoje i tyle.