Uwaga! Jesteś / byłeś MVP?

Chciałbyś dodać lub zmienić
dane na swój temat? Użyj
formularza kontaktowego

Maciej Aniserowicz

Maciej
Aniserowicz

Absolwent Politechniki Białostockiej. Pasjonat platformy .NET i okolic. Dwukrotny finalista konkursu Imagine Cup. Na co dzień programuje w C# jako team leader i prowadzi blog poświęcony technologii .NET: devstyle.pl i podcast DevTalk.pl

Nominacje

2008-01 - ? (Visual Studio and Development Technologies)

Linki

blog: devstyle.pl
MVP Profile
GitHub Profile
twitter: @maniserowicz
DevTalk - podcast programistyczny: devtalk.pl


programista / architekt .NET
Dev Lead @ Predica Business Solutions
Microsoft Certified Professional (od 2005, 70-316 & 70-536)
Microsoft MVP (od 2008, Visual C#)
dwukrotny finalista Imagine Cup (Software Design)
aktywny członek społeczności CodeGuru
aktywny członek społeczności devPytania.pl (moderator)

Zauważono ostatnimi czasy, że program MVP jest różnie obierany przez szeroko rozumianą społeczność i właściwie nikt tak naprawdę nie wie co za nim idzie. Jako że mam (jeszcze) możliwość takie literki pod nazwiskiem swoim wklepać, w kilku akapitach przedstawię to, jak ja go odbieram.

NOMINACJA

Zostało to powiedziane już wielokrotnie, ale powtórzę za tłumem: o tytuł MVP się nie stara, ten tytuł się dostaje. Nadchodzi niespodziewanie. Przyznaje go bliżej nieokreślony KTOŚ w MS według bliżej nieokreślonych kryteriów - i tego trzeba się trzymać. W moim wypadku niekwestionowaną przyczyną otrzymania MVP był udział w ITCore, za co mu z mojej strony chwała i cześć.

BYCIE MVP

Posiadanie takowego tytułu niesie za sobą sporo korzyści. Otrzymuje się masę softu, możliwość kontaktu z zespołami pracującymi w MS nad poszczególnymi produktami, możliwość udziału w corocznej konferencji MVP Summit (podobno bomba - nie byłem), "reklamę" własnej osoby, satysfakcję...

Jednak bez wyliczanki, jak jednak tytuł ten wpłynął na MOJE życie? Co mi tak naprawdę dał? Nie ma co ściemniać - z możliwości kontaktu z pracownikami w Redmond nie korzystałem, w różnych programach beta-testing udziału nie brałem, większość maili które otrzymywałem z powodu bycia MVP wędrowała do kosza - generalnie "byciem bliżej MS" zainteresowany zbytnio nie byłem.

Jednak otrzymanie tego tytułu przyczyniło się w znacznej mierze do tego, kim jestem i co reprezentuję teraz. Prawie rok temu, gdy w Nowy Rok sprawdziłem maila i zobaczyłem wiadomość z informacją o nominacji, odezwała się we mnie dzika, pozytywna i konstruktywna AMBICJA. "A udowodnię wszystkim, udowodnię SOBIE, że naprawdę na ten tytuł zasługuję!" Że to, czym stało się (i jest nadal) ITCore nie definiuje całego mojego potencjału. Że stać mnie jednak na pokazanie się z dobrej strony i stworzenie czegoś udanego. Do roboty!

Od MVP nie oczekuje się niczego, ponieważ tytuł przyznawany jest za aktywność DOKONANĄ przez miniony rok, a nie DOMNIEMANĄ na przyszłość. U mnie zadziałało to jednak niejako w drugą stronę - stąd mój (coraz fajniejszy;) ) blog, stąd okresowo wzmożona aktywność na forum CodeGuru, stąd zapał do dalszej pracy nad sobą. Stąd wreszcie chęć inspirowania innych... jeśli choć jedna osoba dzięki temu znalazła nowe siły na swój rozwój czy rozświetliły się jej perspektywy i nadzieje na przyszłość - to odniosłem sukces. A wiem, że osób takich jest więcej niż jedna.

Tak naprawdę właśnie TYM jest dla mnie tytuł MVP - początkiem drogi, a nie jej końcem! Kopem energii, bez którego nie miałbym dzisiaj tylu powodów do zadowolenia i satysfakcji, ile mam; bez którego nie miałbym w głowie tylu pomysłów, planów i zamierzeń, ile mam. Pozostałe benefity także są miłe i mają oczywiście znaczenie, ale... zdecydowanie schodzą na dalszy plan.

RENOMINACJA/POŻEGNANIE

To już prawie rok mojego MVPostwa, nadchodzi czas renominacji bądź jej braku. Oczywiście, miło byłoby nie musieć usuwać z bloga tego szpanerskiego znaczka, ale gdy okaże się inaczej... odejdę ze świadomością, że w sporym zakresie wykorzystałem szansę jaką rzucił mi los.

CZY WARTO?

Czy warto udzielać się na forum, pisać artykuły, pomagać innym rozwiązując ich problemy, mając cały czas przed sobą wizję zostania MVP? Hmm.. Odpowiedź jest jedna i prawdopodobnie każdy udzieli takiej samej: zdecydowanie NIE. Jak wspomniałem wcześniej, tytuł MVP nie może być celem. Jego rola to dodatkowa motywacja, przyjemna niespodzianka. Dodatek do tego, co robiłoby się nawet gdyby owego tytułu nikt nigdy nie wymyślił.

1. Od kiedy interesujesz się technologią Microsoft i co Cię do niej przekonało?

Przygodę z .NET rozpocząłem na 3 roku studiów. Zapisałem się do sekcji koła naukowego, która była wówczas na mojej uczelni jedynym źródłem wiedzy o tej technologii. Od tamtej bardzo wyewoluowała i teraz jest chyba najprężniej działającą taką organizacją w Polsce! Co prawda z powodu wyjazdu na wymianę studencką do Danii mój kontakt z grupą się urwał, ale i tak jestem pod wrażeniem efektu pracy Marka Antoniuka, Jakuba Jałbrzykowskiego oraz Marcina Bartoszuka, którym potrzeba było jedynie niecałych dwóch lat na przekształcenie kilkunastoosobowych kameralnych spotkań w imponująco popularne zgromadzenia głodnych wiedzy studentów. Wszystkich niezdecydowanych zachęcam do zapisania się do podobnej sekcji na własnej uczelni - tam można się nauczyć, że warto pogłębiać swoje umiejętności także poza obowiązkowymi zajęciami.
Bardzo szybko wsiąkłem w całą filozofię prezentowaną przez .NET. Zaledwie kilka miesięcy później, przy okazji Imagine Cup 2005, miałem okazję zobaczyć jak to wszystko się sprawdza w prawdziwym projekcie. Tego etapu mojego życia - wspólnego zgłębiania tajników nowej wówczas dla mnie technologii ze świetnym zespołem S3Tag.lib oraz wielkich emocji związanych z naszym dostaniem się do polskich finałów - nie zapomnę nigdy. To z pewnością główna przyczyna mojego nieustannego zainteresowania .NETem. A później poszło już z górki - zaangażowanie w tworzenie trzeciej wersji CodeGuru, certyfikat MCP... i nie było odwrotu:).

2. Jak zostałeś MVP?

O nominacji dowiedziałem się dopiero z maila informującego o przyznaniu tytułu. Z akcjami organizowanymi przez Microsoft jestem związany od lat, momentami byłem jednym z bardziej aktywnych "pomagaczy" na forum CodeGuru. Czasem bardziej, czasem mniej zauważalnie udzielam się w życiu społeczności skupionych wokół .NET, co najwidoczniej zostało zauważone.

3. Czym zajmuje się MVP w Polsce?

Z tego co mogę zaobserwować - głównie tym, za co ów tytuł uzyskał. U jednych jest to działalność w grupach pasjonackich, u innych aktywność online. W moim przypadku jest to prowadzenie bloga oraz, niestety aktualnie dość sporadyczna, aktywność na forum CodeGuru.
Można z tego wszystkiego wyciągnąć wspólny mianownik: wynoszenie swojej pasji poza pracę czy studia i zarażanie nią innych. Pokazywanie, że to może być coś więcej niż sposób na "trzepanie kasy". Że może to być (uwaga, mocne słowa) sposób na życie. I to jest chyba właśnie cel tego programu.

4. Jak zachęciłbyś innych do tego, aby starać się o MVP?

Moja odpowiedź nie będzie różniła się od odpowiedzi udzielanych w poprzednich wywiadach z innymi MVP, czyli: nie ma sposobu na "staranie się" o MVP. Ja od dawna brałem udział w różnych akcjach organizowanych przez Microsoft, jak Imagine Cup, tworzenie CodeGuru, udzielanie się na tamtejszym forum, w końcu ITCore. I tak naprawdę nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że to wszystko może doprowadzić do przyznania mi tego tytułu. Najbardziej liczy się satysfakcja, jaką niosły ze sobą wszystkie te aktywności. Sam tytuł MVP to tylko taka miła wisienka na torcie. Robienie czegoś tylko tą myślą o MVP absolutnie mija się z celem. Zatem jedyne co mogę dodać: trzeba robić to co się kocha i wkładać w to całą swoją pasję i zaangażowanie, a nagroda - taka czy inna - na pewno nikogo nie ominie.

5. Jakich technologii używasz w pracy?

Bardzo standardowo: .NET 2.0-3.5, VS 2005/2008 + SQL Server. Wszystko czym raczy nas Microsoft. Do tego, od niedawna, Resharper, od którego się uzależniłem.
Wyznaję jednak zasadę, że nie jest najważniejsze z jakich narzędzi się korzysta. Najważniejsze jest JAK się to robi - czy w pełni świadomie, czy dając z siebie wszystko, czy z nieustanną chęcią nauki czegoś nowego. Tworzenie oprogramowania (nie mylić z "programowanie", co w moim słowniku oznacza po prostu klepanie w klawiaturę tak, aby się wszystko kompilowało) to moim zdaniem prawdziwa sztuka. Świetnie napisany program może być dla nas, programistów, tym, czym płótno DaVinci dla miłośnika sztuki - miłym dla oka źródłem inspiracji... Trochę się jednak zapędziłem, więc może dość o tym.

6. Którą technologię uważasz za technologię przyszłości i jak widzisz kierunek rozwoju technologii?

Bez wahania to, co prezentują nam zespoły w Microsoft, robi wrażenie i pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość. Wszystko z rodziny Windows * Foundation buduje solidne fundamenty pod dalszą ewolucję technologii programistycznych. Do tego dochodzi prężny rozwój języka C# z coraz to nowszymi elementami pozwalającymi ubarwić codzienną pracę. To tyle jeśli chodzi o technologie bliskiej przyszłości - o dalekiej boję się myśleć. Z kolei sam kierunek rozwoju technologii w sensie bardziej ogólnym zarysowuje się coraz bardziej wyraźnie. Z roku na rok "programowanie" jest przybliżane do dosłownie każdego. Każdy może uruchomić Visual Studio, przeciągnąć kilka kontrolek, napisać kilka linii kodu i określać się mianem programisty. A dzięki nowym technologiom uzyskany efekt potrafi być coraz to bardziej imponujący. Czy jest w tym coś złego? Tak naprawdę to nie... dopóki takie sytuacje nie zdarzają się poza "warunkami domowymi". Paradoksalnie ten rozwój technologii może jednak owocować wysypem niedorobionych aplikacji stworzonych metodą Drag & Drop, której zastosowanie, nie oszukujmy się, ma pewne granice. Dlatego też nieustanny galop technologiczny i coraz bardziej "samowszystkorobiące" narzędzia mogą zaskakująco odbić się negatywnym echem na nas wszystkich. Kluczową sprawą jest, aby każdy zdawał sobie sprawę z tego, że naprawdę warto wiedzieć co magicznie tworzy nowy Visual czy framework generujący gotowe aplikacje po kilku kliknięciach myszką. I zastanawiać się, jak to można rozwiązać lepiej.
W odpowiedzi na to pytanie polecę również, niezwiązane z powyższymi psudointelektualnymi wynurzeniami, wywiady z twórcą C# (i nie tylko), którym jest Anders Hejlsberg. Bardzo interesująco opowiada o swoich poglądach na temat wielowątkowości, wielordzeniowości - i co z tym dalej zrobić. Dopóki tacy ludzie czuwają nad rozwojem naszego komputerowego świata - możemy być spokojni, nic złego nas nie czeka:).

7. Czy wyobrażasz sobie życie bez komputera?

Tak. Ale co to za życie?;) Równie dobrze wyobrażam sobie podróżowanie dyliżansem zamiast samolotem albo zdobywanie obiadu za pomocą maczugi... Komputery są nieodłączną częścią naszego życia, i bardzo dobrze. Kiedyś w science fiction prezentowano świat tak zaawansowany technologicznie, że wówczas wydawało się to niemożliwe. My mamy to szczęście, że właściwie żyjemy już w takim świecie. Dla nas sciencie fiction to świat bez tych wszystkich niesamowitych technologii. Owszem, miło jest czasami od tego odpocząć, ale i tak wcześniej czy później od powrotu nie uciekniemy. Zresztą - czy byśmy tego chcieli?

8. Co robisz w wolnym czasie?

Niestety spora część mojego tak zwanego "wolnego czasu" przypada na podróże tramwajem do pracy. Wtedy czytam książki. To co zostaje wykorzystuję bardzo typowo - spędzam czas ze swoją dziewczyną, wychodzę na piwo ze znajomymi, słucham muzyki, niekiedy gram na komputerze. Staram się też w miarę regularnie aktualizować swojego bloga, na którego mam sporo pomysłów, a niewiele czasu na ich realizację.

9. Jaką masz ulubioną książkę?

Bez dwóch zdań najwięcej czasu spędziłem na "Trylogią" i "Krzyżakami". Póki co czytałem je po siedem razy. Oprócz tego od pierwszych stron zakochałem się w "Wiedźminie". Niestety twórcy filmu i serialu dość mocno nadwerężyli zaufanie oczekujących miłośników tej powieści. Gra z kolei wygląda znakomicie... przynajmniej z zewnątrz. Od dwóch miesięcy uśmiecha się do mnie z półki i czeka na trochę więcej wolnego czasu, kiedy to będę mógł bez wyrzutów sumienia się z nią zmierzyć. Aktualnie zapoznaję się z nowszymi odsłonami "Świata Dysku" Terry'ego Pratchetta. Jestem jednak nieco zawiedziony.

10. Jakie masz hobby?

Nie mam jakiegoś szczególnego hobby. Jest nim właściwie całe moje życie (jak to radośnie wygląda!) i nieustannie dążę do tego, żeby nie pozostawiało nic do życzenia. Ale gdyby jednak musiał coś odpowiedzieć... Zabrzmi to bardzo nudno, ale na pierwszym miejscu postawiłbym .NET i "projektowanie oprogramowania" wraz ze wszystkim co się pod tym pojęciem kryje - jako coś więcej niż tylko narzędzie pracy.
Miewam zrywy wielkiego zainteresowania polityką, kiedy to na bieżąco śledzę wszelkie wiadomości i czytam gazety. Takie okresy jednak są w naszym kraju mocno męczące psychicznie, więc muszą być poprzedzielane dość długimi przerwami.
Poza tym z pewnością jednym z moich zamiłowań jest muzyka, niestety uczestniczę w tym jedynie jako bierny słuchacz. Różnorodność gatunkowa bardzo znaczna: od Marilyn Manson czy Rammstein, poprzez Led Zeppelin, Milesa Davisa aż do Michaela Jacksona i na przykład Maanam. W przyszłości z kolei chciałbym poskakać ze spadochronem i założyć własną mini-hodowlę szczurów, jednak to na razie raczej dość odległe plany.