Uwaga! Jesteś / byłeś MVP?

Chciałbyś dodać lub zmienić
dane na swój temat? Użyj
formularza kontaktowego

Paweł Potasiński

Paweł
Potasiński

Doradca technologiczny w firmie Microsoft. Zanim dołączył do firmy Microsoft przebył długą drogę od administratora baz danych i trenera, przez programistę T-SQL, aż do konsultanta Business Intelligence. Z zamiłowania programista SQL. Założyciel Polskiej Grupy Użytkowników SQL Server (PLSSUG). Prelegent na licznych konferencjach krajowych i zagranicznych. Czterokrotnie nagrodzony tytułem Microsoft Most Valuable Professional (MVP) w kategorii SQL Server. Posiadacz licznych certyfikatów Microsoft, w tym kompletu certyfikatów MCSE z zakresu SQL Server 2012 oraz certyfikatu MCT (od 2004 roku)

Nominacje

2008-07 - 2012-01 (SQL Server)

Linki

blog: http://sqlgeek.pl/


1. Od kiedy interesujesz się technologią Microsoft i co Cię do niej przekonało?

Technologią Microsoft interesuję się, odkąd w moim domu pojawił się pierwszy PC (dawno, dawno temu). Zawsze w produktach Microsoftu podziwiałem łatwość obsługi (graficzny interfejs, przyjazny dla użytkownika, od dłuższego czasu także bardzo dobra dokumentacja). Także eksplorowanie możliwości oprogramowania tej firmy zawsze było niesamowite. Można spędzić życie na poznawaniu jednego produktu czy technologii, przy okazji realizując się zawodowo, a i tak nie będę wiedział wszystkiego. To wciąga.

2. Jak zostałeś MVP?

Chyba żaden MVP nie jest w stanie stwierdzić z całą pewnością, jak został MVP. Po prostu, pewnego dnia dostajesz wiadomość z gratulacjami i już. Mogę jedynie domyślać się, że ludzie odpowiedzialni w Microsoft za program MVP dostrzegli w moich codziennych poczynaniach jakieś cechy (czy wszystkie?), które według nich powinien posiadać MVP.
Podejrzewam, że w moim przypadku nie bez znaczenia był fakt, że założyłem Polską Grupę Użytkowników SQL Server. Po tym, jak spotkałem wielu wspaniałych pasjonatów baz danych, takich jak: Marek Adamczuk, Damian Widera, Marcin Guzowski czy Marcin Goł, z których każdy w moim odczuciu jest znakomitym "materiałem" na kolejnego MVP, postanowiłem spróbować swoich sił i podjąć starania o skonsolidowanie rozproszonej po kraju dużej grupy osób, które w wolnym czasie chcą wspólnie poznawać tajniki systemu SQL Server. Okazało się, że trafiłem na podatny grunt, bo grupa dzisiaj działa prężnie i organizuje spotkania w wielu miastach Polski. Powstanie tej grupy uważam za swój największy sukces na polu wspierania społeczności w naszym kraju.
Być może drugim takim "klockiem" stanowiącym solidny fundament mojej nominacji do tytułu MVP było zorganizowanie wspólnie z innymi pasjonatami konferencji Communities to Communitues 2008 (w szczególności z Michałem Grzegorzewskim i Danielem Arakiem - pomysłodawcami i głównymi opokami zespołu organizującego to wydarzenie).

3. Czym zajmuje się MVP w Polsce?

Tym samym, co na całym świecie? Według powszechnie panującej opinii MVP przede wszystkim pomaga ludziom rozwiązywać problemy techniczne. Ale chyba nie tylko. W moim odczuciu równie ważne jest zaangażowanie MVP w życie społeczności, jakie tworzą ludzie związani z technologiami Microsoft. Ważne, że każdy MVP dzieli się z ludźmi swoją pasją w charakterystyczny dla siebie sposób i że ludzie są dla niego równie ważni jak technologia (ba, o wiele ważniejsi!).
Warto zaznaczyć wyraźnie, iż nie należy oczekiwać, że MVP będzie zawsze kontynuować swoją charytatywną działalność (bo jak inaczej nazwać darmową pomoc). Każdy z nas ma swoje życie i w dowolnym momencie może podjąć decyzję o zmianie swojego podejścia do pomagania innym czy udziału w życiu społeczności. I nie ma w tym nic zdrożnego. MVP jest tytułem przyznawanym za działania w przeszłości.

4. Co sądzisz o programie MVP w Polsce?

Myślę, że nie mnie oceniać ten program. Cały czas mam świadomość, że to nagroda przyznawana przez korporację, producenta oprogramowania, który prowadzi ogromy interes na całym świecie. Prawda jest taka, że Microsoft może nadać tytuł MVP komukolwiek, a my - ludzie ze społeczności - możemy co najwyżej podpowiadać kandydatury ludzi, którzy w naszej ocenie na wyróżnienie zasługują. Ale moje ogólne wrażenie jest pozytywne. Uważam, że program MVP jest potrzebny, bo buduje pewną więź między firmą a ludźmi, którzy na co dzień pracują z jej technologiami lub się tymi technologiami po prostu pasjonują.

5. Jak zachęciłbyś innych do tego, aby starać się o MVP?

Każdy bez wyjątku może zostać MVP. Jeżeli jesteś pasjonatem jakiejś technologii czy produktu Microsoftu, po prostu dziel się swoją pasją, a wcześniej czy później zapewne zostaniesz dostrzeżony. Na pewno MVP nie zostaje się z dnia na dzień. Wszyscy MVP, jakich znam, to ludzie, którzy od lat stanowią trzon różnych społeczności online i offline. Zapewniam, że warto być MVP. Dostęp do grup dyskusyjnych, na których inni pasjonaci wymieniają się doświadczeniami, jest moim zdaniem jedną z największych korzyści płynących z bycia MVP. Także kontakty z grupami produktowymi oraz dostęp do wczesnych niepublicznych wersji oprogramowania daje poczucie, że jest się kimś istotnym dla pracowników Microsoftu. To daje dużego "kopa" do dalszego działania i odnajdywania w sobie nieodkrytych pokładów energii i pasji.

6. Jakich technologii używasz w pracy?

Przede wszystkim Microsoft SQL Server. Począwszy od wersji 2000, a skończywszy na wersji najnowszej - 2008. Także Visual Studio 2005/2008. I oczywiście Windows (Vista na laptopie nawet mi nie przeszkadza ;-)).

7. Którą technologię uważasz za technologię przyszłości i jak widzisz kierunek rozwoju technologii?

Podoba mi się kierunek, w jakim zmierzają systemy serwerowe. Oferowana przez Windows Server 2008 wirtualizacja sprawdza się w środowisku deweloperskim w mojej firmie. Niesamowite wrażenie robią też technologie wzbogacające wrażenia estetyczne użytkownika aplikacji - WPF i Silverlight. I oczywiście, mój ulubiony SQL Server stale poszerza swoje funkcjonalności, przez co nigdy się nie nudzę w pracy.

8. Czy wyobrażasz sobie życie bez komputera?

Kiedyś bez niego jakoś żyłem. Teraz pewnie byłoby mi bardzo trudno. Tym bardziej, że świat staje się coraz mocniej zinformatyzowany. Komputer i Internet dają człowiekowi poczucie dużego komfortu i łatwość komunikacji z innymi ludźmi.

9. Co robisz w wolnym czasie?

Wolny czas, o ile jeszcze go miewam, poświęcam głównie rodzinie - mojej wspaniałej żonie oraz dwóm cudownym synkom. Najbardziej cieszy mnie to, że rodzina rozumie moją potrzebę realizowania szalonych pomysłów związanych ze społecznościami. To szalenie ważne, że wyjście męża i taty co jakiś czas na "jakieś tam spotkanie grupy" spotyka się z ich zrozumieniem :-)

10. Jaka jest Twoja ulubiona książka?

Dawno nie czytałem czegokolwiek spoza kanonu literatury informatycznej. Gdybym miał jednak wybrać coś spoza tematyki związanej z komputerami, to bardzo lubię książki autorstwa Clive'a Cussler'a. Dobra sensacja powiązana z zagmatwaną fabułą i nietuzinkowymi zakończeniami pozwalają na chwilę oderwać się od rzeczywistości.

11. Jakie masz hobby?

Moim hobby zawsze był sport. Uwielbiam koszykówkę i piłkę nożną. Swego czasu interesowały mnie też sporty walki (aikido) i brydż sportowy. Może kiedyś do tych zainteresowań wrócę. A na teraz musi mi wystarczyć muzyka i - od czasu do czasu - dobry film.

Mijają cztery miesiące odkąd Microsoft wyróżnił mnie tytułem Most Valuable Professional (MVP) w kategorii SQL. Przekonanie ludzi o tym, czym jest tytuł MVP zdecydowanie odbiega od moich oczekiwań (jeden pomyśli, że MVP to kolejny certyfikat, inny, że MVP to najlepszy gracz sezonu w zawodowej lidze odbijaczy piłki od parkietu). A ponieważ dla mnie byłoby chyba korzystnie, by ogół społeczeństwa (społeczności?) IT był w temacie, postanowiłem nakreślić, czym moim zdaniem jest (a czym nie jest) program MVP i co tytuł MVP może ciekawego wnieść w życie przeciętnego człowieka zapatrzonego na co dzień w zera i jedynki.

Pierwsza ważna informacja – wbrew panującemu przekonaniu i być może wbrew oczekiwaniom wielu osób MVP nie jest nagrodą od społeczności. Nagrodę przyznaje (i może w każdej chwili zabrać) firma Microsoft (MS) na podstawie kryteriów, które z lekka są owiane mgiełką tajemnicy. Właściwie niby wszystko jest oczywiste – musisz pomagać innym ludziom mającym problemy z technologiami MS (a mają ludzie problemy, oj mają!), musisz to robić za darmo (czytaj - oddając resztki wolnego czasu), musisz to robić dobrze (czytaj - ludzie muszą być zadowoleni) i wytrwale przez bliżej nieokreślony czas (niby tytuł MVP jest przyznawany w oparciu o jeden rok, ale chyba nie znam MVP, który by działał społecznie tak krótko, nim został wyróżniony). Przy tym dobrze, jeśli wykażesz się nietuzinkową znajomością jakiegoś produktu czy technologii MS. Jeśli zostaniesz dostrzeżony (-a) przez MS, nagroda (może) będzie Twoja. Ot, nic prostszego. Mając na uwadze, że MVP jest nagrodą od MS, nie ma co właściwie komentować nominacji (wypada jedynie gratulować nagrodzonym). Społeczności mogą podpowiadać, kto powinien być nagrodzony, ale w żadnym razie nie powinny oczekiwać, że zawsze nominacje przebiegną po ich myśli. Ot, taka uwaga w kontekście cokwartalnych narzekań, że ktoś został nominowany, a ktoś inny nie został. Szczerze mówiąc, zrozumienie tego jest dość trudne i także mi nie przyszło od razu :-)

Zresztą, czasem się zdarza, że i pracownicy MS nie do końca potrafią zrozumieć definicję MVP (i na przykład oczekują, że człowiek będący MVP jest w jakiś sposób zobowiązany do kontynuowania tego, co robił, zanim został MVP – czyli czynnego udziału w życiu społeczności bezinteresownie). Skoro w samej korporacji ze zrozumieniem istoty programu bywa różnie, nie można oczekiwać tego po ludziach spoza MS.

Jak zostać dostrzeżonym? Pole do popisu jest ogromne. Społeczności offline, portale, grupy dyskusyjne, czy blogi czekają tylko, aż dobrzy ludzie wypełnią je treścią. I o dziwo, tych, którym się autentycznie chce, jest wielu. Motywy bywają różne, ale szczerze mówiąc, liczy się tylko efekt widoczny gołym okiem. Nie widzę nic złego, jeśli ktoś sobie postawi bycie MVP jako cel całej tej zabawy w społeczności (idealiści mogą uważać inaczej). Do czegoś w życiu trzeba dążyć. Ale jedna mała uwaga – nie za wszelką cenę. Jeśli zabawa przestaje być zabawą, a zaczyna być manią prześladowczą połączoną z problemami emocjonalnymi czy bezsennością, porzuć to, nim porzuci Cię dziewczyna, rodzina, chłopak czy kto tam jeszcze. Lub nim po prostu stracisz zdrowie…

No dobra, to jak zostaje się tym MVP? Idealnie, jak ktoś zaproponuje Twoją kandydaturę ludziom z MS (pewnie lepiej, jak zrobi to więcej osób niezależnie od siebie). Można to zrobić wysyłając e-mail do wspomnianego Tomasa (i-tkosan[małpa]microsoft[kropka]com). W mailu powinno znaleźć się uzasadnienie, czemu dana osoba miałaby zostać MVP. Zdarzyło mi się parę razy wysłać takiego maila, zawsze dostawałem odpowiedź z podziękowaniami za propozycję kandydata do tytułu. Skuteczność wysłanego maila zależy od tego, czy kandydat przebrnie sito weryfikacji (na poziomie krajowym, europejskim i tak dalej – to wiem z niepotwierdzonych plotek, tak naprawdę nikt chyba do końca nie wie, jak cały proces przebiega). Ale gwarancji nigdy nie ma.

Jak już tym MVP będziesz, to… już nie musisz nic (to moja prywatna doktryna, ale takie są fakty!) :-) No, może poza przestrzeganiem NDA (choć i tego nie musisz, bo najwyżej nie będziesz korzystać z niektórych benefitów albo Cię zdenominują w trybie przyspieszonym) ;-) Prawda jest taka, że każdy, także aktualny MVP, może w dowolnym momencie powiedzieć “Hej, już mi się nie chce za darmo pomagać ludziom. Od dzisiaj nie robię nic za free”. Efekt? A jaki ma być? Jesteśmy wolnymi ludźmi. MS może nas co najwyżej nie nominować ponownie, ale przez rok jesteś MVP i tyle. I nikt, ani społeczność, ani MS, nie może oczekiwać, że będziesz dalej cokolwiek robił dla przyjemności bez wystawienia faktury :-) Denerwujące są komentarze, w których ludzie powołują się na to, że ktoś będąc MVP im nie pomógł. Litości, toż przecież nie musi pomagać. MVP to nagroda za dokonania w czasie przeszłym, a nie przyszłym. Acha, i jeszcze jedno – MVP “wiem wszystko” :-)

Po co istnieje Program MVP? Jak to po co? :-) Żeby ludzie, którzy lubią technologie MS i aktywnie się nimi zajmują po drodze robiąc trochę dobrej roboty Supportowi MS, lubili te technologie jeszcze bardziej ;-) I oczywiście dla pewnego dobrze pojętego PR i marketingu. Tak, tak, technologia technologią, eksperci ekspertami, a my swoje wiemy :-P I twierdzę, że ten program jest potrzebny, bo dzięki niemu MS może mieć tysiące ludzi, którzy aktywnie wspomagają proces powstawania oprogramowania (udział w programach CTP/Beta, testowanie wczesnych pre-release i tak dalej) i wspierają innych użytkowników. Pamiętajmy, że MS nie jest jedyną firmą, która taki program prowadzi (takie programy mają firmy duże i mniejsze i w Europie zachodniej oraz w US to nie jest nic niezwykłego).

Czy warto być MVP? Zdecydowanie warto. Większość benefitów może nie powala (gadżety i tym podobne), ale niektóre są naprawdę unikalne. Ja najbardziej cenię sobie dwie rzeczy: możliwość prowadzenia dyskusji na zamkniętej grupie dyskusyjnej z ludźmi, których uważam za absolutnych wymiataczy i mastahów SQL-owych (a czasem można ich spotkać na żywo, na przykład w ramach MVP Summit) oraz to, że czasem na connect.microsoft.com dostaję szybciej odpowiedź na zgłoszony problem. Choćby dla tych dwóch korzyści mogę powiedzieć, że warto być MVP.

A zatem… Kiedy Twoja nominacja? ;-) A może znasz kogoś, kto Twoim zdaniem zasługuje, by zostać MVP? Czekam na komentarze i przemyślenia.